Moja historia
Przez lata słyszałam, że
„taka jest kobieca uroda”
Pierwsze objawy pojawiły się, gdy byłam nastolatką. Miałam około 16 lat. Każda miesiączka oznaczała ból. Nie tylko w jej trakcie, ale często również kilka dni wcześniej. Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej.
Pamiętam momenty, kiedy nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Ból był tak silny, że przez kilka dni nie mogłam wstać z łóżka. Zdarzało się, że towarzyszyła mu wysoka gorączka. Praca, spotkania ze znajomymi czy zwykłe codzienne obowiązki schodziły na dalszy plan.
Najtrudniejsze było jednak coś innego. Nie wiedziałam, co mi jest. Słyszałam, że kobiety tak mają. Że miesiączka musi boleć. Że przesadzam. Że to normalne. A ja czułam, że to nie jest normalne. Widziałam kobiety wokół siebie i wiedziałam, że nie wszystkie przechodzą przez to, co ja.

Na diagnozę czekałam prawie dekadę
Przez wiele lat szukałam odpowiedzi. Jedna z lekarek regularnie tłumaczyła moje dolegliwości „lekkim stanem zapalnym” i przepisywała kolejne globulki. Objawy jednak nie znikały. Na właściwą diagnozę czekałam około 8–9 lat. Endometrioza została rozpoznana dopiero podczas laparoskopii wykonywanej przy okazji usunięcia torbieli jajnika.
Z jednej strony poczułam ulgę. Wreszcie wiedziałam, z czym się mierzę. Z drugiej strony rozpoczęła się kolejna długa droga.
Operacje, hormony i życie podporządkowane chorobie
Przeszłam trzy laparoskopie oraz operację usunięcia guza endometrialnego z blizny po cesarskim cięciu.
Przez 13 lat byłam leczona hormonalnie — najpierw zastrzykami, później tabletkami. W tamtym czasie wydawało mi się, że nie mam innego wyboru. Leczenie pomagało kontrolować objawy, ale z biegiem lat organizm zaczął wysyłać coraz wyraźniejsze sygnały, że płaci za to wysoką cenę. Nikt wtedy nie mówił mi o diecie czy jakimkolwiek wsparciu organizmu.
Po trzynastu latach terapii wyniki prób wątrobowych były znacznie przekroczone. Zarówno ALT, jak i AST osiągnęły wartości, które uniemożliwiały dalsze leczenie hormonalne. Nigdy nie zapomnę wizyty, podczas której usłyszałam od lekarza:
„Nie mogę już przepisać Pani hormonów. Wątroba jest w zbyt złym stanie.”
Wróciłam wtedy do domu i zaczęłam szukać odpowiedzi.
To był moment, który zmienił wszystko
Nie miałam gotowego planu. Wiedziałam tylko, że muszę znaleźć inną drogę. Zaczęłam od wsparcia wątroby i diety. Trafiłam na temat żywienia przeciwzapalnego i postanowiłam spróbować.
Początkowo poprawa była niewielka, ale była. To wystarczyło, żebym chciała dowiedzieć się więcej.
Zaczęłam czytać, uczestniczyć w kursach i szkoleniach. Uczyć się analizowania wyników badań. Poznawać zależności między dietą, stanem zapalnym, gospodarką hormonalną, niedoborami i funkcjonowaniem całego organizmu.
Im więcej się uczyłam, tym bardziej rozumiałam, że nie istnieje jedna magiczna tabletka. Liczy się całość.
Największa lekcja, jakiej nauczyła mnie endometrioza
Zrozumiałam, jak ogromny wpływ na samopoczucie mają codzienne wybory.
- Dieta
- Sen
- Ruch
- Rytm dobowy
- Poziom stresu
- Niedobory witamin i składników mineralnych
- Stan jelit
- Praca wątroby
Dziś żyję inaczej
Od ponad pięciu lat nie doświadczam bólu, który przez lata wyłączał mnie z życia.
Nie oznacza to, że zapomniałam o endometriozie. Nadal dbam o dietę. Regularnie wykonuję badania. Suplementację dobieram do aktualnych potrzeb organizmu i wyników badań.
Mam również zrosty po przebytych operacjach, dlatego sporadycznie odczuwam dyskomfort jelitowy. Jednak to zupełnie inne życie niż to, które prowadziłam wcześniej.
Dlaczego powstało „Zrozum Endometriozę”?
Bo wiem, jak wygląda życie kobiety, która szuka odpowiedzi. Wiem, jak wygląda ból, który nie pozwala wstać z łóżka. Wiem, jak to jest usłyszeć, że „taka już jest kobieca natura”. I wiem również, jak wiele może zmienić odpowiednia wiedza oraz konsekwentne działanie.
Dlatego dziś pomagam kobietom przejść drogę, którą sama przeszłam. Nie obiecuję cudów. Nie obiecuję szybkich rozwiązań. Pokazuję fundamenty, które pomogły mi odzyskać życie.
Bo wierzę, że:
„Endometrioza nie musi oznaczać bólu i wykluczenia z życia.”
Zapraszam Cię dalej
Jeżeli czujesz, że to podejście jest Ci bliskie, zacznij od pierwszego kroku.
